Wszystko się kiedyś kończy...żeby zaczęło się coś nowego.

2007-07-04 14:01:30

Nie wiem jak zacząć,bo tak długo nie pisałam..Minęło pół roku i przez ten czas wiele rzeczy się zdarzyło.
Skończyła się przyjaźń z kimś,bez kogo myślałam że nie będę potrafiła żyć.A jednak mogę i szczerze to jest mi bez niej o wiele lepiej.Bez niej jestem lepsza,pewniejsza siebie i jestem po prostu sobą.Ona zawsze chciała mnie zmieniać,ale teraz to już nieważne.Nie interesuje mnie co się z nią dzieje.Do dziś nie wiem jak mogłam tak blisko przyjaźnić się z tak pustą egoistką.A potem mieszkałam z nią prawie pół roku nieodzywając się do siebie i mijając na korytarzu..Na początku było to straszne,potem się przyzwyczaiłam i później znów stało się straszne i męczące.Na przykład kiedy jednej nocy do 6 rano hałasowała i śmiała się z jakąś dziewczyną.Na szczęście w porę się wyprowadziła,bo już miałam jej dosyć i miałam 2 miesiące świętego spokoju.Tak,ja też już wyprowadziłam się z mieszkanka,które zamieszkiwałam cały ten rok akademicki.Pewnie,że było mi smutno,ale nie aż tak jak w zeszłym roku.Przeżyłam tu wiele pięknych chwil,ale także mieszkałam w tak chorej atmosferze.I myślę,że przez to nie było mi aż tak smutno.Przewiozłam już część rzeczy na nowe mieszkanie(właściwie domek),gdyż będę teraz mieszkać z kumpelą z grupy i czterema innymi osobami.Ciekawe jak to będzie!
Skończyło się życie mojego kochanego dziadka.Dziadka,z którym niewątpliwie będzie mi się kojarzyć dzieciństwo.Wycieczki na działkę,zbieranie owoców na działce,huśtanie mnie i mojej siostry na huśtawkach,gry w karty,wspólne oglądanie telenowel,rajpaczyk(dziadek zawsze straszył mnie i moje kuzynostwo,że jak będziemy niegrzeczni dostaniemy rajpaczykiem ,ale nigdy nie dowiedzieliśmy się co to).Te rzeczy będą zawsze kojarzyć mi się z dziadkiem.Był wspaniałym,pracowitym człowiekiem.Wiem,że bardzo mnie kochał.Dlatego tak ciężko było mi patrzeć jak kończy swój żywot w szpitalu.Był już taki biedny,tak bardzo cierpiał.Na koniec tylko spojrzał na nas wszystkich ,zatrzymał się na mojej mamie i poleciała mu łza…Było widać,że mu smutno,że odchodzi,ale kiedy nastąpił bezdech,wszystko się w nim uspokoiło.Zasnął tak spokojnie,z ogromną ulgą.Nie wiedziałam czy płakać,czy cieszyć się,że przestał cierpieć.Bo strasznie cierpiał.Patrzenie na ostatnie chwile dziadka było ciężkie,jednak cieszę się,że przy nim byłam.Trzymałam go za rękę z jednej strony a z drugiej moja mama.Dziadek był taki kochany.Chcę go zapamiętać takiego jaki był kilka lat temu-zdrowy,w pełni sił,bardzo mądry i zawsze uśmiechnięty.Nigdy go nie zapomnę i zawsze będę go wspominać z taką samą czułością…
Skończył się mój ‘’drugi’’ pierwszy rok.W końcu pójdę na drugi!Sesja poszła ok,choć jeszcze jednego wyniku egzaminu nie znam.Egzaminy nie były łatwe,ale naprawdę się postarałam i dużo uczyłam.Jestem bardzo zadowolona z nowego kierunku i cieszę się bardzo z wyboru dokonanego w zeszłym roku.Tutaj jest naprawdę fajnie!
Jednak zaczęło się też coś nowego.Prawie 3 miesiące temu poznałam Michała,osobę,która odmieniła moje życie.Która nadała mu ogromny sens.Jak to bywa najczęściej w dzisiejszych czasach,poznaliśmy się na imprezie,w mieście z którego oboje pochodzimy(nawet mieszkaliśmy bardzo blisko siebie kiedyś).To ja go poderwałam.Jak się okazało, jest on dobrym kumplem mojego przyjaciela z gimnazjum.No i od czasu tamtej imprezy,która odbyła się w piątek 13tego,się spotykamy.Michał to typ porządnego faceta,ale nie za porządnego.Wiecie już pewnie o co chodzi,bo w jednej notce pisałam o tym.Wie,czego chce,a tego mi bardzo potrzeba.Dobrze mi z nim.Dba o mnie,pomaga i jest kochany.Ja od tak dawna nie miałam do czynienia z prawdziwym uczuciem(spychałam je na drugi plan,nie angażowałam się,przez co nieraz bardziej cierpiałam),że teraz jest mi ciężko się do niego przyzwyczaić.Myślałam,że to niemożliwe,że ktoś może coś do mnie poczuć.Zupełnie nie wiem dlaczego.Może dlatego,że poznawałam facetów,którzy pokazali mi tylko jak źle traktują kobiety.Później poznałam kilku,którzy byli znów za dobrzy,a czegoś takiego też nie szukałam.Nie cierpię nudy.Teraz jest inaczej.Zobaczymy jak to się potoczy.Wiem tylko,że nie chcę nic przyspieszać,tylko cieszyć się chwilą.
Choć przyznaję,że zastanawiam się czasem czy stały związek to coś dla mnie…Bo ja taka towarzyska…;)
Cieszę się,że znów piszę…

skomentuj (4)
Strona główna