Oto moje myśli podczas pobytu w Bułgarii:
Któryś z pierwszych dni:
Obserwuję parkę na basenie.Oboje są uśmiechnięci.Ona tuli sie do niego a on wyciąga ręce w jej stronę.Są szczęśliwi.
Nie wiem co czuję do własnego chłopaka.Wszystko mnnie wkurza.Zwalam to na winę tego,że jestem przed okresem,a może to brak seksu?Brakuje mi przyjaciółki,której mogłabym powiedzieć,że mam chcicę,że chciałabym żeby mnie ktoś przeleciał...
Innego dnia:
Pod ciemnymi okularami słonecznymi ukrywam swoje uczucia.
Uczucia,które nie mogą wyjść na jaw.
Zastanawiam się co mi nie pasuje we własnym chłopaku.Po prostu nie czegoś takiego oczekiwałam.Mi potrzebna jest adrenalina,żeby ciągle coś się działo.A nie jedno i to samo,bo wtedy wkrada się nuda.Może przestał mi się podobać,a może czar prysł,kiedy przyszła codzienność i rzeczywistość.
Nie jestem zakochana...
Każdego dnia wieczorem:
Jeja ile tu fajnych kolesi...:)
Dopisane:
Po powrocie zerwałam z Michałem.